Czarnogóra 01.10-12.10.2014

To był piękny czas powie każdy z nas, kto doświadczył promiennej Czarnogóry. Zaczęło się od miłego powitania i przyjemnej podróży, która trwała w śmiechu i dobrej zabawie.

Na początku przyszedł czas na konkurs dowcipów który zdecydowanie wygrał Pan Heniu swoim humorem i wykrzyknieniem ''Севодня канцэрта не будет!'' Gdy przyjechaliśmy na miejsce, hotel zaparł nam dech w piersiach, przyjemnie ulokowany, przestronny z cudownie pyszną kuchnią, którą raczyliśmy się każdego dnia. Wieczorami odbywały się balety, ah ile to się natańczylismy! Bałkanica, szarpany, kaczuchy i czerwone korale nie były nam straszne. ''Randki w ciemno'' również zapadną nam długo w pamięci. Odbylismy nie jedną ekskursję, chorwacki Dubrovnik nas oczarował za sprawą przewodniczki Karoliny. Alan pokazał nas przepiękny Kotor, a Boka kotorska i kościółek Matki Boskiej na Skale wywarł na nas wielkie wrażenie. Byliśmy również w głębi kraju zwiedzając Monastyr Ostrog oraz odbyliśmy rejs po jeziorze szkoderskim. Co więcej udalismy się na południe odwiedzając zagadkową dla nas Albanię. Spodziewaliśmy się zastać, albańską biedę o której się kiedyś mówiło, a tymczasem Tirana nas pozytywnie zaskoczyła, pokazując, że jest równie europejskim miastem co nasza Warszawa, Kraków czy nasz kochany Józefów.
Gdy nadszedł czas powrotu, wcale nam nie było smutno. Jak tylko przekroczyliśmy granicę Czarnogórsko-serbską, zatrzymaliśmy się nad Zlatarskim jeziorem, gdzie wielu z nas wydało 580 dinarów zakupując smakowitą rakiję. Traf chciał, że wtedy obchodzliśmy urodziny Pani Krysi, która postawiła pierwszą butelkę, na dziesiątej zakończyliśmy obchody urodzin, imienin, i każdych innych okazji. Nawiasem mówiąc jaki to był widok, jak podczas postoju przy mieście Czaczak na stacji benzynowej w rakijowej euforii panie zaczęły grać w klasy.
Kochani nie ma co bajać jedźcie w przyszłym roku i sami się przekonajcie jak tam jest cudownie! :)