Zawoja 01.02-10.02.2015

W dniach od 01.02.2015r. do 10.02.2015r. w Ośrodku Wypoczynkowym KRAKOWIANKA w Zawoi  na zimowisku przebywało 69 dzieci z województw śląskiego i lubelskiego.

Zawoja to piękna miejscowość położona u stóp Babiej Góry. Jak na tę porę roku przystało śniegu nam nie brakowało, a czasami było aż za dużo. Mieliśmy wiele atrakcji. Pierwszego dnia zbawiliśmy się w topografów i każda grupa wykonała mapę okolicy lub plan Zawoi, a nie było to proste, bo Zawoja to wieś, która ma 18 km. Braliśmy udział w konkursie na najpiękniejszą budowlę ze śniegu, a pomysłów nam nie brakowało. Byliśmy udział w wycieczce do Krakowa i Wadowic. W grodzie Kraka zwiedziliśmy Wawel, odwiedziliśmy smoka, spacerowaliśmy po Starówce i Sukiennicach no i oczywiście słuchaliśmy hejnału z Wieży Mariackiej. W Krakowie byliśmy też w najmniejszej na świecie fabryce cukierków „Ciuciu”. Do Wadowic zajechaliśmy, aby zobaczyć gdzie urodził się i mieszkał nasz wielki rodak Święty Jan Paweł Drugi i wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej. Ale być w Wadowicach i nie zjeść kremówek?- To niemożliwe. Były bardzo smaczne. Miał rację Karol Wojtyła, że nigdzie tak nie smakują jak w Wadowicach.
Braliśmy udział w warsztatach wyrobów z sianka. Niektórzy z nas to prawdziwi artyści-stworzyli piękne prace i nawet nie wiedzieli, że to takie łatwe. Mieliśmy również spotkanie z góralem, który pokazywał nam swoje prace w drewnie. Kilka osób też próbowało swoich sił w tym rzemiośle. Góral-Stasiu opowiedział kilka zabawnych historyjek z życia górali i podarował nam kilka swoich rękodzieł.
Również chodziliśmy na wycieczki piesze. Udało nam się nam nawet zdobyć kilka małych szczytów. Zjeżdżaliśmy na sankach i jeździliśmy na lodowisku na łyżwach.
Mieliśmy również ognisko, przy którym piekliśmy kiełbaski, śpiewaliśmy góralskie piosenki i odgrywaliśmy skecze. Było bardzo wesoło. Oczywiście nie byłoby zimowiska bez dyskotek. Odbyła się również Spartakiada Sportowa. Mieliśmy również wieczór filmowy, konkursy plastyczne, turniej tenisa stołowego, „Wojnę płci”. Odbył się również kolonijny „Mam Talent”, gdzie wiele naszych koleżanek i kolegów odkryło przed nami swoje talenty. Największą popularnością cieszyły się zajęcia z panią Grażynką, która nauczyła nas „Tańca Belgijskiego” i układu „Rama Ja”. Nawet chłopcy bardzo licznie uczestniczyli w tych zajęciach, chociaż niektórzy mieli po nich porządne zakwasy. Na zakończenie wszyscy uczestnicy i cała kadra odtańczyli te dwa tańce.
Jednak punktem kulminacyjnym turnusu było pasowanie „świeżych” uczestników na Zbójnika. Kandydaci musieli wyróżniać się inteligencją, wiedzą i sprawnością fizyczną. Pani Kierownik po sprawdzeniu ich wiedzy i umiejętności pasowała ich na prawdziwych zbójników-kolonistów.
Dziesięć dni minęło jak jeden dzień. Nie było czasu na nudę. Zawiązały się cudowne przyjaźnie, a nawet miłości. Bardzo trudno było się rozstać, łzy płynęły jak groch. Najgorsze, że już za kilka dni trzeba wracać do szkoły. WRÓCIMY TU ZNÓW.