Włochy 09.10-12.10.2016

Autokar pełen naszych rodaków z Koblencji i Bad Kreuznach wyruszył do Rzymu: osoby starsze, dorośli i młodzież. To ostatnie tygodnie dające możliwość przejścia przez Drzwi Święte - potem trzeba będzie czekać następnych 50 lat. Prawie wszyscy będą w Rzymie po raz pierwszy w życiu, dlatego oczekiwania i emocje są wielkie.

Wieczne Miasto wita nas rano ciepłem klimatu i ludzi. Zaczynamy mocnym akcentem; Koloseum i Forum Romanum. Na Kapitolu dłuższa przerwa- tutaj bowiem panorama Rzymu jest najpiękniejsza. Przed nami jeszcze Lateran i msza św. na Eskwilinie. Spodobała się nam bardzo ulica S. Giovanni in Laterano, dlatego decydujemy się tu odpocząć w gwarze restauracji, barów, kiosków i sklepów. Przed bazyliką najważniejsza będzie jednak modlitwa na Świętych Schodach. Większość pielgrzymów pokona na kolanach tę samą drogę jaką musiał przejść Chrystus przed sąd Piłata.  Wielkość metropolii wszyscy zaczynają odczuwać przechodząc po południu długą i szeroką aleją na Eskwilin do Santa Maria Maggiore, a trzeba iść żwawo, aby zdążyć na mszę.  Nazajutrz Rzym jest bardziej oswojony - szczególnie podróż zatłoczonym metrem już tak nie przeraża 53-osobowej grupy. Dzień zaczynamy od modlitwy i mszy przed grobem Św. Jana Pawła II, potem zachwyt nad skarbami bazyliki Piotrowej, które opisuje nam Pani Jadwiga. Wszyscy dopytują raz po raz kiedy dotrzemy w końcu do Schodów Hiszpańskich, ale to dopiero ostatni punkt programu. Wcześniej słynne rzymskie barokowe fontanny i antyczny Panteon pośród gwarnych, tłocznych, lecz przytulnych i malowniczych ulic i zakątków. Nasze krótkie pielgrzymowanie kończymy w Asyżu – mieście św. Franciszka. Pejzaż Umbrii i punkty widokowe miasta na wzgórzu spowalniają spacer i oddalają odwiedziny dawnego domu rodziny Bernardone oraz kościoła, gdzie spoczywa Św. Klara i znajduje się krzyż z kościółka San Damiano. Chrystus z tego właśnie krzyża przemówił do Świętego. Czasu jest niewiele, a włoskie przysmaki i gustowne pamiątki kuszą z witryn - nie można przecież wrócić do domu z pustymi rękoma. Przed wyjazdem z Asyżu w długą drogę na północ od Alp czeka nas konieczna chwila skupienia i modlitwy przed grobem Tego, który przypominał swoim współczesnym i nam pozostawił w spadku jednoznaczne: „Pokój i dobro”.